Ruppert Brook

To Ruppert Brook zapytał, czy nadal podaje się miód do herbaty. Cóż, zgodnie z opublikowanym dziś badaniem przeprowadzonym przez magazyn "Caterer and Hotelkeeper", nie ma miodu, a co więcej, nie ma również herbaty. Czy to naprawdę możliwe, że wielka brytyjska instytucja, podwieczorek, która zasilała budowniczych Imperium, podtrzymywała na duchu żołnierzy walczących w okopach, tak elegancko przedstawiana w salonowych zabawach pomiędzy wojnami, zaginęła? "Smutnym faktem jest to, że podwieczorek, prawdopodobnie ostatni brytyjski kulinarny zwyczaj, nie zarabia wystarczająco dużo pieniędzy by uzasadnić swoje utrwalenie." Do takiego wniosku dochodzi "Caterer and Hotelkeeper" w podsumowaniu wiodących brytyjskich hoteli. Mamy jednak dobre wieści dla "Caterer and Hotelkeeper". Kiedy zegar wybija piętnastą, idą w ruch porcelana, srebrne filiżanki oraz kanapki z ogórkiem. Przynajmniej w Londynie podwieczorek żyje. "Moja droga, podwieczorek to instytucja," powiedziała pani z hotelu Dorchester. "Prawie zawsze mamy komplet gości. Ludzie muszą stać w kolejce. Zimą serwujemy około 100 herbat. Liczba ta spadnie oczywiście w ciągu tego tygodnia ze względu na święta oraz wyścigi w Goodwood." Od poniedziałku do soboty, w godzinach 16.00 - 17.50, restauracja hotelu Savoy serwuje podwieczorek w swoim foyer. Hotel zapewnia duży wybór kanapek z ciastami, kruchych ciastek i "najsmakowitszej śmietanki." W hotelu Grosvenor, przy kasynie Victoria, podwieczorek określa się mianem "kwitnący." U Ritz'a, podwieczorek obchodzi się jako szczególne wydarzenie z wielką pompą. "Wymaga się od naszych gości by ubierali się stosownie" powiedział rzecznik Ritz'a. "Panowie muszą nosić kołnierzyk z krawatem."